To się po prostu nie mieści w głowie! 34-letnia kobieta bez mrugnięcia okiem podwędziła kartę bankomatową swojemu 68-letnemu szwagrowi. Zanim starszy człowiek zorientował się, co się dzieje, z jego konta zniknęła prawdziwa fortuna. Powód? Bezczelna złodziejka potrzebowała gotówki na urządzenie swojego nowego gniazdka!
Wszystko rozegrało się pod koniec maja na terenie gminy Radzyń Podlaski. Przeżywający chwile grozy 68-latek zgłosił się na policję z przerażającym odkryciem. Z jego domu zniknęła karta do bankomatu, a z konta bezpowrotnie wyparowało ponad 17 000 złotych! Dla starszego człowieka taki cios to finansowy wyrok.
Do akcji natychmiast wkroczyli radzyńscy kryminalni. Policjanci ruszyli śladem uciekającej gotówki i szybko wpadli na trop chciwej krewnej. Okazało się, że 34-latka zdążyła już czmychnąć do Lublina.
Mundurowi namierzyli kobietę i bezceremonialnie zakuli ją w kajdanki. Trafiła prosto do policyjnej celi. Usłyszała zarzut kradzieży karty oraz aż 7 zarzutów kradzieży z włamaniem, bo tak prawo traktuje nielegalne wypłaty z bankomatu. Raz pocałowała klamkę, więc doszedł też zarzut usiłowania kradzieży.
Gdy śledczy zapytali ją, dlaczego okradła własną rodzinę, jej tłumaczenie wprawiło wszystkich w osłupienie:
Kobieta bez żenady przyznała się do winy i wyznała, że za zrabowane emerytowi pieniądze kupiła... wyposażenie i meble do wynajmowanego mieszkania w Lublinie!
Reklama
Chęć życia w luksusie na koszt starszego szwagra drogo ją jednak kosztuje. Za kradzież z włamaniem kodeks karny przewiduje do 10 lat pozbawienia wolności. Teraz nowiutką kanapę w Lublinie chciwa 34-latka najpewniej zamieni na twardą więzienną pryczę!
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze