Reklama

Wzruszające pożegnanie druha Wojciecha - legenda ochotniczej straży pożarnej Stoczku Łukowskiego

Wielka strata dla OSP Stoczek Łukowski. Jego poświęcenie i duch strażacki zostaną na zawsze w pamięci. Odejście na wieczną wartę.

Społeczność Ochotniczej Straży Pożarnej w Stoczku Łukowskim pogrążona jest w żałobie. Z wielkim smutkiem i głęboką wdzięcznością żegna śp. druha Wojciecha. Odszedł  na wieczną wartę. Jego obecność w szeregach strażaków, która trwała od 1962 roku, była symbolem odwagi, oddania i ludzkiej dobroci.

Strażacka droga

Śp. druh Wojciech rozpoczął swoją strażacką drogę w 1962 roku. Jego służba była niezwykłym przykładem poświęcenia i gotowości do pomocy. Niezależnie od pory dnia czy nocy, zawsze można było na niego liczyć. Wystarczyła syrena alarmowa, by zjawiał się jako jeden z pierwszych w remizie. Pomoc nie znała granic – nie pytał komu i gdzie, po prostu ruszał z sercem, odwagą i pełnym oddaniem.

Reklama

Druh i przyjaciel

Nie szukał uznania ani pochwał. Mimo to świecił przykładem. Był uosobieniem druhowskiego ducha – gotowy do poświęceń, odpowiedzialny. Jednocześnie zawsze był serdeczny i życzliwy. Jego obecność w jednostce była źródłem siły i poczucia bezpieczeństwa. Nawet po zakończeniu czynnej służby, nigdy nie rozstał się ze stoczkowską jednostką. Dla młodszych kolegów był przyjacielem, mentorem, a czasem jak starszy brat. Umiał słuchać, doradzać i wspierać. Zawsze wierzył w potencjał jednostki i jej członków.

Reklama

Dziedzictwo i pustka

Rozstając się ze śp. druhem Wojciechem, społeczność OSP żegna również niezapomnianą część wspaniałej historii Ochotniczej Straży Pożarnej w Stoczku Łukowskim. Pozostawił po sobie nie tylko wspomnienia. Zostawił także wartości, które na zawsze będą częścią strażackiej społeczności. W sercach pozostaje pustka. Jednak przede wszystkim czuć ogromną wdzięczność za możliwość przejścia razem tej strażackiej drogi. Dziękujemy za to, że był "jednym z nas".

Niebieska motopompa 

Zwracając się bezpośrednio do druha Wojciecha, strażacy wspominają jego słowa: „Straż, jest jak rodzina”. Mimo wieku i dłuższego stażu, prosił, by zwracać się do niego po imieniu. Podkreślał w ten sposób jedność, równość i współpracę w stoczkowskiej jednostce. Dziękują mu za służbę, serce i obecność. W ostatnich chwilach, niczym dawniej, pobiegł do remizy. Tym razem była to jednak remiza najważniejsza – "boska". Proszą, by z wysoka czuwał nad nimi. W razie zagrożenia, by odpalił "niebiańską motopompę". Niech gasi je "deszczem". Niech wieczny ogień odwagi, który w nim płonął, świeci jako latarnia. Będzie on drogowskazem dla tych, którzy będą iść jego śladem.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 12/07/2025 23:12
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Łuków.TV




Reklama
Najnowsze wiadomości