To miał być spokojny, letni wieczór, ale chwila nieuwagi doprowadziła do niebezpiecznego wypadku. W środę, 1 lipca, około godziny 19:00 na skrzyżowaniu ulic Świderskiej i 700-lecia w Łukowie rozległ się huk giętej blachy i pisk opon. Zderzyły się tam samochód osobowy i motocykl, a na miejsce natychmiast ruszyły służby ratunkowe.
Za kierownicą mini coopera siedziała 44-letnia mieszkanka Warszawy, która jechała od strony Świdrów. Dramat rozegrał się podczas manewru, który codziennie wykonują tysiące kierowców. Kobieta skręcała w lewo w ulicę 700-lecia, jednak kompletnie przeoczyła jadącego z naprzeciwka nastolatka. Nie ustąpiła mu pierwszeństwa, doprowadzając do zderzenia.
O szczegółach mówi asp. sztabowy Marcin Józwik z łukowskiej policji:
– Motocyklem marki Yamaha kierował 16-letni mieszkaniec Łukowa. Nastolatek z miejsca wypadku został zabrany do szpitala. Na szczęście lekarze mieli dla bliskich dobre wiadomości – okazało się, że jego obrażenia są niegroźne. Zarówno kierująca osobówką, jak i młody motocyklista byli trzeźwi.
Reklama
Choć tym razem wszystko skończyło się głównie na strachu i potłuczeniach, policjanci nie kryją, że zabrakło niewiele, by doszło do tragedii. Lato to czas, kiedy na drogach roi się od jednośladów, a motocykliści w starciu z masą samochodu zawsze stoją na przegranej pozycji.
Mundurowi po raz kolejny apelują do wszystkich, którzy wsiadają za kółko, o maksymalne skupienie – zwłaszcza przy dojeżdżaniu do skrzyżowań. Wystarczy dosłownie sekunda rozkojarzenia, jedno rzucenie okiem w telefon czy złe oszacowanie odległości, by zniszczyć komuś zdrowie lub życie. Upewnijmy się dwa razy, zanim wykonamy manewr.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze