Miała być nowa szansa dla placówki w Mikusach, a został pusty budynek i spore zaskoczenie tuż przed pierwszym dzwonkiem. Stowarzyszenie, które miało poprowadzić tam nową szkołę, zrezygnowało ze swoich planów niemal w ostatnim momencie. Teraz wójt szuka chętnego na wynajem obiektu i prosi rodziców, by nie zabierali dzieci poza teren gminy.
Zwrot akcji tuż przed 1 września
Pisemna rezygnacja ze strony Stowarzyszenia „Educator” wpłynęła do urzędu gminy 10 sierpnia. Dla samorządu był to zimny prysznic – po likwidacji dotychczasowej szkoły obiekt miał zyskać drugie życie pod skrzydłami nowego organu prowadzącego. Ostatecznie jednak od września budynek stoi zupełnie pusty.
Wójt apeluje do rodziców i zapewnia darmowy transport
W reakcji na zamieszanie wokół placówek w Mikusach i Jakuszach, wójt Andrzej Hryciuk zwrócił się z gorącym apelem do rodziców. Prosi ich, by nie decydowali się na przepisywanie dzieci do szkół w sąsiednich gminach, lecz wybrali Zespół Szkolno-Przedszkolny w Trzebieszowie.
Mając na uwadze wyłaniające się trudności organizacyjne, gmina przygotowała ułatwienia dla uczniów z likwidowanych obwodów:
Dedykowany dojazd: dzieci do szkoły w Trzebieszowie dowozi specjalny autobus nieliniowy, a nad ich bezpieczeństwem w trakcie podróży czuwa opiekunka,
Znajome twarze: w nowej placówce uczniowie spotkają znanych sobie nauczycieli i pracowników – część kadry z Jakusz oraz Mikus znalazła zatrudnienie właśnie w Trzebieszowie.
Szkoła w Mikusach czeka na nowy pomysł
Gmina nie chce, by okazły obiekt w Mikusach niszczał bezużytecznie. Wójt zachęca mieszkańców i lokalnych partnerów do przekazywania informacji o możliwości wynajęcia nieruchomości.
Każda propozycja prowadzenia tam działalności zostanie przedstawiona radnym i poddana wspólnej dyskusji. Kluczowe będzie jednak to, aby przyszły najemca prowadził obiekt zgodnie z warunkami i zasadami zaakceptowanymi przez gminny samorząd.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
MikŁusy nie Mikusy
Trudno czytać o „trosce o dzieci” i „trosce o budynek”, kiedy wcześniej podjęto decyzje, w wyniku których nasza szkoła została zamknięta, a nasze dzieci zostały skazane na codzienne dojazdy ponad 10 km. Teraz słyszymy apele, żeby rodzice nie zabierali dzieci do szkół poza gminą i zapewnienia o darmowym transporcie. Tylko gdzie była ta troska wtedy, kiedy mieszkańcy walczyli o utrzymanie szkoły na miejscu? Jeszcze bardziej zastanawia fakt, że dziś gmina martwi się, aby budynek „nie niszczał bezużytecznie”. Przecież ten budynek miał swoją funkcję — była w nim szkoła, były dzieci, rodzice i lokalna społeczność. To nie mieszkańcy doprowadzili do sytuacji, w której od 1 września stoi pusty. W artykule zabrakło też szerszego przedstawienia powodów, dla których Stowarzyszenie Educator ostatecznie się wycofało. Rodzice wskazują m.in. na kwestię kosztownej modernizacji budynku i warunków postawionych Stowarzyszeniu. Jeżeli tak było, warto byłoby jasno powiedzieć mieszkańcom, jakie dokładnie wymagania postawiła gmina i dlaczego. Dlatego zamiast przedstawiać dziś sytuację jako nagły problem i apelować do rodziców, warto przede wszystkim odpowiedzieć na pytanie: czy naprawdę zrobiono wszystko, żeby szkoła w Mikusach mogła dalej funkcjonować? Bo z perspektywy rodzica trudno nie odnieść wrażenia, że najpierw szkołę straciliśmy, a teraz władze martwią się skutkami decyzji, do których same się przyczyniły.
To była zapowiadana reforma oświatową w gminie w wykonaniu władz. Likwidacja dwóch szkół podstawowych i wymiana dyrektorow w kolejnych dwóch szkołach. Zostały jeszcze dwie beż zmian - spokojnie też się nimi zajmą. Ale czy będzie lepiej, czy zamykanie i przeksztalcanie placówek dadzą oczekiwane oszczędności. Na razie jest skomlenie i haos.
Po pierwsze- szkoła mieściła się pod miejscowością Mikłusy, nie Mikusy. Po drugie- szkoła została zamknięta przez potrzebę wykonania kosztownego remontu, na którego Stowarzyszenia nie było stać. Co więcej, podobno rodzice mieli w planach zorganizować miedzy sobą zbiórkę aby wesprzeć Stowarzyszenie. Niestety kwota przerosła każdego. Po trzecie- w celu uściślenia- zasłaniacie się, że Stowarzyszenie jednak wycofało się ze swojego planu przejęcia szkoły, a nie napiszecie że winą jest kwota remontu, która zwala z nóg. Z całym szacunkiem, wójt zanim wygrał wybory też wiele obiecywał, właśnie między innymi to że szkół nie zamknie. Wybory zostały wygrane, a szkoły zamknięte. Tyle w temacie.
MikŁusy nie Mikusy
Trudno czytać o „trosce o dzieci” i „trosce o budynek”, kiedy wcześniej podjęto decyzje, w wyniku których nasza szkoła została zamknięta, a nasze dzieci zostały skazane na codzienne dojazdy ponad 10 km. Teraz słyszymy apele, żeby rodzice nie zabierali dzieci do szkół poza gminą i zapewnienia o darmowym transporcie. Tylko gdzie była ta troska wtedy, kiedy mieszkańcy walczyli o utrzymanie szkoły na miejscu? Jeszcze bardziej zastanawia fakt, że dziś gmina martwi się, aby budynek „nie niszczał bezużytecznie”. Przecież ten budynek miał swoją funkcję — była w nim szkoła, były dzieci, rodzice i lokalna społeczność. To nie mieszkańcy doprowadzili do sytuacji, w której od 1 września stoi pusty. W artykule zabrakło też szerszego przedstawienia powodów, dla których Stowarzyszenie Educator ostatecznie się wycofało. Rodzice wskazują m.in. na kwestię kosztownej modernizacji budynku i warunków postawionych Stowarzyszeniu. Jeżeli tak było, warto byłoby jasno powiedzieć mieszkańcom, jakie dokładnie wymagania postawiła gmina i dlaczego. Dlatego zamiast przedstawiać dziś sytuację jako nagły problem i apelować do rodziców, warto przede wszystkim odpowiedzieć na pytanie: czy naprawdę zrobiono wszystko, żeby szkoła w Mikusach mogła dalej funkcjonować? Bo z perspektywy rodzica trudno nie odnieść wrażenia, że najpierw szkołę straciliśmy, a teraz władze martwią się skutkami decyzji, do których same się przyczyniły.
To była zapowiadana reforma oświatową w gminie w wykonaniu władz. Likwidacja dwóch szkół podstawowych i wymiana dyrektorow w kolejnych dwóch szkołach. Zostały jeszcze dwie beż zmian - spokojnie też się nimi zajmą. Ale czy będzie lepiej, czy zamykanie i przeksztalcanie placówek dadzą oczekiwane oszczędności. Na razie jest skomlenie i haos.