W powiecie łukowskim policja dojeżdża wolniej na pilne wezwania. Średnio 944, więcej aut na drogach, kolizje radiowozów i braki sprzętu robią swoje.
Zegar tyka inaczej, gdy człowiek boi się o życie. Pięć minut wydaje się wiecznością, a dziesięć minut to już przepaść, która dzieli strach od nadziei na ratunek. W powiecie łukowskim te minuty zaczęły ostatnio niebezpiecznie uciekać. Najnowsze dane z policyjnego sprawozdania za 2025 rok pokazują, że średni czas dojazdu patrolu na najpilniejsze wezwania wyniósł 9 minut i 44 sekundy. To sygnał ostrzegawczy, bo mundurowi przekroczyli właśnie o czternaście sekund tak zwany próg satysfakcji, który ich przełożeni wyznaczyli na poziomie 9 minut i 30 sekund.
Spoglądając w kalendarz, widać, że pomoc dociera do nas coraz wolniej. Jeszcze w 2021 roku radiowóz pojawiał się na miejscu zdarzenia po średnio 8 minutach i 17 sekundach. Później było tylko gorzej. Czas ten wydłużał się kolejno do 8 minut i 50 sekund, by na dwa lata zatrzymać się na poziomie nieco ponad 9 minut. Obecny wynik jest najgorszy w tej pięciolatce i pokazuje, że system interwencyjny zaczyna łapać zadyszkę.
Powodów tego stanu rzeczy nie trzeba szukać w skomplikowanych teoriach. Wystarczy wyjść na ulicę i policzyć samochody. W całym powiecie łukowskim zarejestrowanych jest już 133 tysiące pojazdów. To ogromny skok, bo jeszcze cztery lata temu było ich o 28 tysięcy mniej. Większy tłok na drogach to prosta recepta na korki, które skutecznie blokują pędzące na sygnale patrole. Mundurowi mają do upilnowania sieć dróg o łącznej długości 1381 kilometrów, co przy takim natężeniu ruchu staje się logistyczną łamigłówką.
Sama flota radiowozów też przechodzi trudne chwile. W minionym roku łukowscy policjanci uczestniczyli w 14 kolizjach i wypadkach swoimi autami służbowymi. Każde takie zdarzenie oznacza, że jeden samochód mniej pilnuje bezpieczeństwa na ulicach. Co prawda lokalne samorządy nie skąpią grosza i w 2025 roku dorzuciły 330 tysięcy złotych do zakupu ośmiu nowych pojazdów, ale potrzeby wciąż rosną.
Mimo tych trudności funkcjonariusze starają się łatać dziury w czasie własnym zaangażowaniem. Na koniec roku w komendzie służyło 183 policjantów, a wolne pozostały tylko dwa etaty. Statystyki pokazują, że mundurowi wychodzą w teren znacznie częściej, niż wymagają od nich odgórne normy. Czy to wystarczy, by w przyszłym roku wskazówka zegara znów zaczęła się cofać? Plan na najbliższe miesiące zakłada jeszcze mocniejsze postawienie na patrole i walkę o każdą sekundę, która dla mieszkańca w potrzebie jest na wagę złota
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze