To miała być zwyczajna, spokojna sobota. 23-latka z powiatu łukowskiego wsiadła rano do swojego opla corsy. Ot, zwykła sprawa – otworzyła bramę, odpaliła silnik, ruszyła w drogę. Nie miała pojęcia, że za kilka kilometrów przeżyje na drodze prawdziwe piekło. Wystarczyła sekunda, całkowity brak wyobraźni innego kierowcy i huk gniecionej blachy rozdarł ciszę w Sobieszynie. Młoda dziewczyna z naszego powiatu stała się ofiarą potwornego wypadku na trasie krajowej nr 48!
Gdy strażacy i pogotowie dostali wezwanie na 179. kilometr krajówki, na miejscu zastali widok, który mroził krew w żyłach. Dwa kompletnie roztrzaskane auta, części porozrzucane na kilkadziesiąt metrów i przerażeni świadkowie, którzy ruszyli na pomoc. Jak doszło do tego dramatu?
Z tego, co na gorąco ustalili policjanci, wyłania się czarna i niestety klasyczna kronika drogowej brawury. Dziewczyna w corsie robiła wszystko tak, jak należy. Dojechała do skrzyżowania, zwolniła i wrzuciła lewy kierunkowskaz, żeby bezpiecznie zjechać z głównej drogi. Kiedy zaczęła kręcić kierownicą, zza jej pleców – niczym pocisk – nadleciał inny opel.
Za kółkiem vectry siedział 25-letni chłopak z sąsiedniego powiatu radzyńskiego. Pewnie potwornie się spieszył, bo zamiast zwolnić przed skrzyżowaniem, postanowił... wyprzedzić skręcający samochód. To był potworny, niewybaczalny błąd. Wepchnął się bezczelnie i z potężną siłą uderzył w bok auta niczego niespodziewającej się 23-latki.
– Ze wstępnych ustaleń policjantów wynika, że 25-letni kierujący oplem vectrą podczas manewru wyprzedzania doprowadził do zderzenia z oplem corsą, którego kierująca wykonywała manewr skrętu w lewo – mówią prosto z mostu mundurowi.
Reklama
Uderzenie było tak mocne, że auto sprawcy dosłownie wystrzeliło z asfaltu. Vectra wypadła z jezdni do rowu i zaczęła z impetem koziołkować. Samochód zatrzymał się dopiero kołami do góry, zamieniając się w stertę pogniecionej, dymiącej blachy.
Na ratunek natychmiast ruszyli ratownicy. Najmocniej ucierpiała dziewczyna, która siedziała na fotelu pasażera w obróconej vectrze. Z ciężkimi obrażeniami ciała została natychmiast zabrana przez karetkę do najbliższego szpitala. Lekarze robią, co mogą, a policja na razie nie informuje oficjalnie, w jakim dokładnie jest stanie. Strach pomyśleć, co stałoby się z mieszkanką powiatu łukowskiego, gdyby pirat uderzył prosto w jej drzwi...
Policjanci sprawdzili już, że kierowcy byli trzeźwi. Teraz technicy zabezpieczają ślady i będą dokładnie rozliczać 25-latka z tej drogowej masakry. Czy ten dramat wreszcie kogoś czegoś nauczy? Ile jeszcze razy przez głupotę na drodze ucierpią niewinni ludzie?!
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze