W 2024 roku w powiecie łukowskim odnotowano aż 58 fałszywych alarmów pożarowych. To więcej niż rok wcześniej. Sprawa wywołała burzliwą dyskusję podczas ostatniej sesji Rady Powiatu Łukowskiego. Pojawiły się pytania o brak kar i odpowiedzialności za nieuzasadnione wezwania służb.
Podczas punktu obrad dotyczącego ochrony przeciwpożarowej za rok 2024, głos zabrał radny Andrzej Wisiński, który zwrócił uwagę na stale powracający problem fałszywych alarmów.
– „Według moich wyliczeń to około 5% wszystkich zgłoszeń. Nie wierzę, że choć jeden nie był fałszywy, który wymagałby ukarania. Od lat nie przypominam sobie, by ktokolwiek poniósł konsekwencje” – mówił Wisiński, sugerując, że niektóre przypadki powinny kończyć się sankcjami prawnymi.
Z danych przedstawionych podczas sesji wynika, że w 2024 roku było 58 fałszywych alarmów, podczas gdy w 2023 – 55. Choć nie wszystkie były wynikiem złej woli, radny podkreślił, że brak działań w tym zakresie podważa skuteczność prewencji.
Obecny na sesji pełniący obowiązki komendanta Konrad Turski zaznaczył, że zgłoszenia trafiają do jednostek PSP za pośrednictwem Wojewódzkiego Centrum Powiadamiania Ratunkowego.
– „Nie mamy wpływu na to, czy zgłoszenie zostanie zakwalifikowane jako złośliwe. My je obsługujemy, a w tym samym czasie informacja trafia również na policję” – tłumaczył Turski.
Dodał, że część fałszywych alarmów wywoływana jest przez czujki przeciwpożarowe, które potrafią reagować nawet na przebiegającego gryzonia.
Z kolei Janusz Kozioł, Prezes Zarządu Oddziału Powiatowego Związku OSP, przypomniał przypadek sprzed kilku lat, gdy grupa młodzieży z Łukowa urządzała sobie „zabawę”, włączając alarmy w remizach. Sprawcy zostali wówczas wykryci i ukarani.
– „W Gręzówce, gdzie mieszkam, to się nam kilkakrotnie zdarzyło. Ale zakończyło się skutecznym działaniem i wyciągnięciem konsekwencji” – powiedział Kozioł.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze