Unijny program dla seniorów w Stoczku Łukowskim natrafił na biurokratyczny opór. Choć miasto zdobyło fundusze, na rynku brakuje firm gotowych dostarczać seniorom ciepłe posiłki, a od współpracy z obawy przed karami odstąpił nawet lokalny ZAZ. O trudnej sytuacji i poszukiwaniu wyjścia z patowej sytuacji mówił na sesji 28 sierpnia burmistrz Marcin Sentkiewicz.
Ambitny plan aktywizacji najstarszych mieszkańców Stoczka Łukowskiego utknął w martwym punkcie. Choć miasto pozyskało unijne dotacje i ma zabezpieczone finanse, kluczowy element projektu – zapewnienie seniorom ciepłego posiłku – stanął pod dużym znakiem zapytania. Lokalne restauracje omijają przetargi szerokim łukiem, a od współpracy musiał odstąpić nawet miejscowy Zakład Aktywności Zawodowej. O kulisach tej sprawy i problemach z dopięciem projektu mówił burmistrz Marcin Sentkiewicz podczas sesji Rady Miasta 28 sierpnia.
Surowe wymogi i problem z kadrą
Projekty finansowane z funduszy Unii Europejskiej rządzą się twardymi regułami, z którymi małe, lokalne podmioty mają ogromny problem. Urząd w Stoczku Łukowskim przekonał się o tym już na etapie szukania opiekunów. Pierwszy przetarg zakończył się fiaskiem, bo jedyna firma, która zgłosiła gotowość, nie wykazała w papierach odpowiednich, wyśrubowanych uprawnień.
Z tym wyzwaniem miasto sobie poradziło. Jak wyjaśnił radnym 28 sierpnia burmistrz Marcin Sentkiewicz, w drugim przetargu postawiono na przeszkolenie mieszkanek Stoczka Łukowskiego, które mają odpowiednie podejście i predyspozycje do pracy ze starszymi ludźmi.
ZAZ mówi „nie”. Przez kary i unijny rygor
Znacznie poważniejszą barierą okazało się wyżywienie. Branża gastronomiczna boi się wchodzić w projekty unijne z powodu rozbudowanej biurokracji. Władze miasta liczyły na pomoc ze strony lokalnego Zakładu Aktywności Zawodowej, jednak instytucja kategorycznie odmówiła udziału w przedsięwzięciu.
Powód? Obawa przed konsekwencjami prawnymi i finansowymi. Drastyczne kary umowne, twarde warunki kontraktu i olbrzymia odpowiedzialność za błędy formalne sprawiły, że ZAZ wolał nie ryzykować. Burmistrz przyznał wprost na sierpniowej sesji, że zobowiązania nakładane przez unijny rygor przekraczały możliwości i kompetencje decyzyjne placówki.
Urzędnicy szukają wyjścia
Ciepły obiad podczas zajęć to dla wielu seniorów kluczowy punkt dnia, dlatego urzędnicy nie zamierzają odpuszczać i szykują kolejne podejście do przetargu.
Sytuacja w Stoczku Łukowskim dobitnie pokazuje jednak absurd unijnych procedur. Programy stworzone po to, by pomagać lokalnym społecznościom, przez gąszcz przepisów i groźbę kar stają się dla małych, rodzimych firm i instytucji barierą nie do pokonania.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze