Spacer alejkami łukowskiego parku coraz rzadziej przypomina relaksujący odpoczynek, a coraz częściej grę na zwłokę z pędzącymi hulajnogami. Mieszkańcy mają dość brawury młodzieży, a sprawa trafiła na biurko burmistrza Piotra Płudowskiego. Czy miasto podjęło rzetelną analizę problemu? Z oficjalnej odpowiedzi wynika, że magistrat odsyła łukowian do służb porządkowych i lektury przepisów.
Problem nadmiernej prędkości elektrycznych jednośladów w Parku Miejskim staje się w Łukowie tematem numer jeden. Z sygnałów, które trafiają do radnych, wyłania się niepokojący obraz: brawurowa jazda na jednym kole, gwałtowne manewry i mknące tuż obok pieszych hulajnogi to przykłady codziennej samowolki. Co gorsza, problem nie dotyczy wyłącznie szerokich, utwardzonych alejek, ale również wąskich ścieżek w głębi parku.
Zagrożenie dostrzegł radny Bartłomiej Bryk (Klub Radnych Prawo i Sprawiedliwość), który 13 sierpnia złożył w tej sprawie oficjalną interpelację. Zaznaczył w niej wprost, że park ma być oazą spokoju i bezpieczną przestrzenią dla rodzin z dziećmi czy seniorów, a nie torem wyścigowym.
Radny zaapelował o konkretne działania: postawienie dodatkowego oznakowania, przeprowadzenie akcji informacyjno-edukacyjnych oraz wprowadzenie wzmożonych kontroli ruchu. Co istotne, w pismach wyraźnie przestrzegał władze miasta przed zbywaniem problemu standardowym komunikatem o konieczności przestrzegania przepisów przez samych użytkowników.
Na ripostę ze strony Urzędu Miasta nie trzeba było długo czekać. Odpowiedź burmistrza Piotra Płudowskiego z 27 sierpnia raczej nie ucieszy jednak osób szukających bezpośrednich interwencji na miejscu. Włodarz Łukowa skupił się na wykładni obowiązujących regulacji prawnych.
Burmistrz przypomniał, że uchwalony w maju 2023 roku regulamin parku wyraźnie zakazuje korzystania z hulajnóg, rowerów czy deskorolek w sposób stwarzający zagrożenie dla innych spacerowiczów. Ponadto powołał się na przepisy ustawy Prawo o ruchu drogowym, według których osoba kierująca hulajnogą elektryczną na drodze dla pieszych ma obowiązek poruszać się z prędkością zbliżoną do prędkości pieszego i bezwzględnie ustępować mu pierwszeństwa.
Wniosek z pisma magistratu jest prosty: zdaniem miasta baza prawna już istnieje. Sytuacje, w których dochodzi do rażącego naruszania zasad i stwarzania zagrożenia na parkowych alejkach, mieszkańcy powinni zgłaszać bezpośrednio służbom porządkowym – Policji oraz Straży Miejskiej.
Taki obrót sprawy pokazuje powtarzający się dylemat. Z jednej strony radny i mieszkańcy oczekują prewencyjnej reorganizacji przestrzeni lub dodatkowych akcji dyscyplinujących. Z drugiej – urzędnicy wskazują, że egzekwowanie istniejących zakazów leży w gestii odpowiednich organów ścigania.
Czy samo zgłaszanie naruszeń służbom porządkowym przyniesie spodziewany skutek i ukróci niebezpieczne rajdy na parkowych ścieżkach? Do tematu bezpieczeństwa w łukowskim parku będziemy wracać.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Gdyby to złożył radny Bober np to by barierki zrobili. Czemu Burmistrz Miasta takich odpowiedzi nie udzielił gdy chodziło o pasaż do mięsnych.
Gdyby to złożył radny Bober np to by barierki zrobili. Czemu Burmistrz Miasta takich odpowiedzi nie udzielił gdy chodziło o pasaż do mięsnych.