Po zderzeniu dwóch dziewcząt na hulajnodze z samochodem na ulicy 11 Listopada wraca pomysł radnego Sławomira Smolaka. Złożył on interpelację w sprawie montażu estetycznych kwietników. Mają one zmusić użytkowników e-hulajnóg do zwolnienia przy przejściach i zwiększyć bezpieczeństwo. Pomysł nawiązuje do rozwiązań stosowanych w azjatyckich miastach.
Po zderzeniu dwóch nastolatek jadących jedną elektryczną hulajnogą z samochodem osobowym na ulicy 11 Listopada w Łukowie radny Sławomir Smolak złożył interpelację w sprawie montażu fizycznych środków spowalniających ruch. Samorządowiec domaga się ustawienia estetycznych kwietników przy kluczowych przejściach i przejazdach rowerowych, tak aby użytkownicy e-hulajnóg musieli zwolnić przed wjazdem na jezdnię.
Przebieg zdarzenia na ulicy 11 Listopada
Do wypadku doszło w piątek przed godziną 20.00. Jak informuje Komenda Powiatowa Policji w Łukowie, 14-letnia mieszkanka miasta, kierując elektryczną hulajnogą, przewoziła 15-letnią koleżankę. Podczas korzystania z przejazdu dla rowerzystów nastolatki uderzyły w bok jadącego Opla, którym kierował 25-latek z gminy Krzywda.
Moment kolizji oraz upadku obu dziewcząt na jezdnię zarejestrowała kamera miejskiego monitoringu. Mimo groźnie wyglądającego zdarzenia 14-latka doznała jedynie niegroźnych zadrapań, a jej pasażerka nie odniosła żadnych obrażeń. Policja prowadzi postępowanie mające na celu precyzyjne ustalenie przyczyn incydentu, przypominając przy tym, że przewożenie pasażerów na e-hulajnogach jest prawnie zabronione.
Interpelacja w sprawie „zielonej infrastruktury”
Po opublikowaniu nagrania przez policję radny Sławomir Smolak 4 maja br. skierował interpelację do Burmistrza Miasta Łuków. W piśmie wskazuje, że dotychczasowe kampanie informacyjne oraz apele o zachowanie bezpieczeństwa nie przynoszą oczekiwanych rezultatów. Według samorządowca problem nadmiernej prędkości rozwijanej przez użytkowników e-hulajnóg w ciągach pieszo-rowerowych staje się powszechny i generuje wysokie ryzyko kolizji.
Smolak proponuje wdrożenie pilotażowego programu instalacji kwietników spowalniających ruch, z początkiem na ulicy 11 Listopada. Rozwiązanie, jak twierdzi autor wniosku, nawiązuje do rozwiązań stosowanych w metropoliach azjatyckich.
Kwietniki jako bariery architektoniczne
Zaproponowane konstrukcje mają być wykonane z trwałych materiałów, takich jak beton lub drewno, i obsadzone gęstą roślinnością. Ustawione w formie szykan (tzw. „zygzak”) mają tworzyć barierę uniemożliwiającą wjazd na przejście dla pieszych z pełną prędkością.
W ocenie radnego odpowiednio zaprojektowane kwietniki wymuszą na użytkownikach mikro-mobilności uważną jazdę, nie utrudniając jednocześnie poruszania się pieszym ani rodzicom z wózkami. Poza aspektem bezpieczeństwa instalacje, jego zdaniem, podniosą estetykę miejskich chodników i wpiszą się w koncepcję rozwoju „zielonej infrastruktury” w Łukowie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
A ja proponuje fotki takich wieszać przy takich przejazdach aby inni niechcieli wisieć na tablicach żeby się znich nie śmiano wtedy sami zadbają o swoją edukacje i zaprzyjaznią się ze znakami drogowymi i tym jak się powinno poruszać na rowerze czy hulajnodze .
taniej postawic znaki na baterie słoneczną informujące nakaz przeprowadzania przez przejscie hulajnog a nie jazde taki neon zdaleka widać i ostrzega
"postawic znaki na baterie słoneczną informujące nakaz przeprowadzania przez przejscie hulajnog a nie jazde taki neon zdaleka widać i..." każdy ma go głęboko w [...] bo gdyby co każde przejście zsiadać z roweru, przeprowadzać jak Pan Parlamentarzysta nakazał a potem wsiadać z powrotem to robi się mnóstwo niepotrzebnej gimnastyki, koszmarna strata czasu i energii. Kiedyś nawet zrobiłem sobie eksperyment, jadąc rowerem do pracy i ignorując niektóre co bardziej absurdalne przepisy (np. zakaz jazdy po chodniku czy przeprowadzanie przez przejście) byłem w robocie w około 15 minut. Jadąc rowerem w pełni zgodnie z przepisami (tzn. tylko DDR lub jazda ulicą, bez robienia "nieoficjalnych" skrótów) na dojazd do roboty potrzebowałem prawie 50 minut - gdzie samochodem ta sama trasa zajmie około 30 minut (zależnie od korków). To w takim razie po cholerę brać rower, męczyć się, marznąć albo pocić i jeszcze ryzykować zmoknięcie w razie deszczu kiedy można komfortowo dojechać autem?
Ja proponuje stawiać kwiaty na nagrobkach, którzy zabrali się taką hulajnogą na tamten świat. Problem cały czas leży w głowach użytkowników.
A ja proponuje fotki takich wieszać przy takich przejazdach aby inni niechcieli wisieć na tablicach żeby się znich nie śmiano wtedy sami zadbają o swoją edukacje i zaprzyjaznią się ze znakami drogowymi i tym jak się powinno poruszać na rowerze czy hulajnodze .
taniej postawic znaki na baterie słoneczną informujące nakaz przeprowadzania przez przejscie hulajnog a nie jazde taki neon zdaleka widać i ostrzega
"postawic znaki na baterie słoneczną informujące nakaz przeprowadzania przez przejscie hulajnog a nie jazde taki neon zdaleka widać i..." każdy ma go głęboko w [...] bo gdyby co każde przejście zsiadać z roweru, przeprowadzać jak Pan Parlamentarzysta nakazał a potem wsiadać z powrotem to robi się mnóstwo niepotrzebnej gimnastyki, koszmarna strata czasu i energii. Kiedyś nawet zrobiłem sobie eksperyment, jadąc rowerem do pracy i ignorując niektóre co bardziej absurdalne przepisy (np. zakaz jazdy po chodniku czy przeprowadzanie przez przejście) byłem w robocie w około 15 minut. Jadąc rowerem w pełni zgodnie z przepisami (tzn. tylko DDR lub jazda ulicą, bez robienia "nieoficjalnych" skrótów) na dojazd do roboty potrzebowałem prawie 50 minut - gdzie samochodem ta sama trasa zajmie około 30 minut (zależnie od korków). To w takim razie po cholerę brać rower, męczyć się, marznąć albo pocić i jeszcze ryzykować zmoknięcie w razie deszczu kiedy można komfortowo dojechać autem?