Najstarszy pomnik w Stoczku Łukowskim sypie się na oczach mieszkańców. Miejsce przypominające o zrywie powstańczym i egzekucjach z czasów II wojny światowej zamiast dumy budzi dziś smutek. Miasto ma jednak związane ręce: monument stoi na prywatnej działce, jej właściciel nie chce słyszeć o remoncie, a urzędnikom grozi policją.
Temat dramatycznego stanu historycznego miejsca obok ośrodka zdrowia wywołał na sesji Rady Miasta (28 sierpnia) radny Bogdan Giałęgowski. Nie ukrywał przy tym emocji: – Ten pomnik po prostu woła o pomoc do nieba. To są ostatnie dni jednego z najstarszych monumentów w Stoczku – alarmował radny.
Dla mieszkańców to nie jest zwykły mur z cegieł, ale symbol najtragiczniejszych kart w historii miasta. Radny Radek Piskosz przypomniał historyczne fakty: to właśnie tam carscy żołnierze powiesili dawnego burmistrza Stoczka wraz z jego współpracownikiem, nakazując, by ich ciała przez długi czas wisiały na szubienicy. W tym samym miejscu podczas II wojny światowej Niemcy rozstrzelali 168 mieszkańców.
Cegła opada „z biedy”, a właściciel mówi „nie”
Oprócz uwarunkowań prawnych problemem jest sam materiał, z którego lata temu wzniesiono obiekt. Burmistrz Marcin Sentkiewicz wyjaśnił radnym, dlaczego konstrukcja niszczeje w tak szybkim tempie. – Ta biała cegła silikatowa jest już po prostu wyeksploatowana. Wyleżała się i opada, jak to się mówi, z biedy – tłumaczył włodarz.
Nawet gdyby miasto miało odłożone środki na renowację, urzędnicy trafiają na ścianę nie do przebicia. Ziemia należy do osoby prywatnej, która nie wyraża żadnej woli współpracy. – Pytaliśmy, ale odpowiedź zawsze brzmi „nie”. Właścicielowi zależy, żeby ten pomnik zniknął, bo mu po prostu wadzi. Mamy z tym gigantyczny problem. Każda próba zrobienia czegokolwiek na tym terenie może skończyć się interwencją policji, a z tym panem mieliśmy już różne nieprzyjemne sytuacje – przyznał bez ogródek burmistrz Sentkiewicz.
Do spraw osobistych dochodzi twarde prawo budżetowe: miasto nie może legalnie wpompować publicznych pieniędzy w odnowienie obiektu, który stoi na cudzym gruncie.
ZOBACZ TEŻ: [KARUZELA STANOWISK W STOCZKU: Wielkie roszady i nowi ludzie u boku burmistrza]
Uratować historię poprzez przeniesienie?
Ratusz nie chce zostawiać sprawy własnemu losowi. Burmistrz zapowiedział wysłanie oficjalnego pisma do właściciela działki oraz powiadomienie delegatury Konserwatora Zabytków w Białej Podlaskiej.
Wszystko wskazuje jednak na to, że urzędnicy będą musieli zdecydować się na wariant ostateczny. – Wydaje mi się, że najłatwiej będzie ten pomnik po prostu przenieść – podsumował Marcin Sentkiewicz.
Gotowa koncepcja przeniesienia monumentu w nowe, bezpieczne miejsce ma zostać przedstawiona radnym na kolejnej sesji.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze